niedziela, 19 maja 2013

Seven


Justin’s POV

- Chcesz coś zjeść? – zapytałem wchodząc do kuchni. Miałem zamiar zrobić śniadanie Jazzy i Jaxonowi, którzy zaczęli jęczeć, że są już naprawdę głodni. Szczerze powiedziawszy wolałbym spędzić dzisiejszy dzień w sposób moich starych kumpli, Chaza i Ryana, którzy prawdopodobnie zalegli na kanapie w Stratford z pilotem w ręku. Tęskniłem za nimi, i to bardzo. Nie mogę uwierzyć, że to wszystko, co się stało doprowadziło do naszej wyprowadzki z tego spokojnego a zarazem cudownego miasteczka. Brakuję mi każdej najmniejszej uliczki, najbardziej zrujnowanego budynku, czy nawet najsmutniejszej dziewczyny chodzącej do jego szkoły. Każdego nauczyciela, tego złego i dobrego, każdego sąsiada, od którego nieraz dostałem po głowie za kradzież jabłek z Chazem i Ryanem. Ale mimo wszystko razem ze mną są dwie najważniejsze osoby na świecie. Przynajmniej tyle dobra w tym beznadziejnym życiu. 
- Szczerze? Jestem cholernie głodna – mruknęła Ally wchodząc za mną do pomieszczenia. Na rękach trzymała szczęśliwą Jazzy, która z ogromnym uśmiechem na twarzy bawiła się lokami blondynki.
- Jakoś się nie dziwie – wzruszyłem ramionami otwierając lodówkę i wyciągając z niej składniki potrzebne do przygotowania posiłku.
- Skąd ty to wziąłeś? – dziewczyna rozszerzyła oczy na widok dużej ilości jedzenia na blacie.
- Eee.. Z lodówki? – uniosłem brwi do góry.
- Ale.. jak? Dziś w nocy były tam zaledwie serki dla dzieci.
- Ty chyba jesteś ślepa – zaśmiałem się wyciągając z szuflady nóż. – Co chcecie jeść?
- Zdamy się na ciebie – automatycznie odpowiedziała Ally. – Tylko nas nie otruj.
- Ciebie? Z rozkoszą.
- Dzięki – warknęła wychodząc z pokoju.
Pokręciłem głową zaczynając przygotowywanie śniadania. Przez myśl przeleciały mi wydarzenia dzisiejszej nocy. Wybryk Jaxona, przez który musiałem wyjść w środku nocy z domu. Później ta kradzież, śledzenie tych walniętych mięśniaków. O reszcie wydarzeń nie wspomnę, bo to co zrobiła Ally… Powinienem jej dziękować, mimo wszystko doprowadzała mnie do wściekłości. Jeszcze ten pocałunek przy hotelu. Sprawił, że pragnąłem jej, równocześnie nienawidząc każdą komórką ciała. To pewnie dlatego w kuchni się nie powstrzymałem. Jej delikatna skóra, której miałem szansę przez chwilę dotykać swoimi wargami. Ciche pojękiwania wydobywające się spomiędzy jej spierzchniętych warg, odrętwienie ciała pod moim wpływem. Nie mogłem uwierzyć, że dziewczyna, która skopała dupy dwóm ogromnym facetom, nie wiedziała co robić, kiedy ją dotykałem. Pewnie zaszłoby to dalej gdyby nie jej chora obsesja na swoim punkcie. Kto normalny zabrania się dotykać?
Usłyszałem melodyjny śmiech Jazzy z jej pokoiku. Zaciekawiony odłożyłem przyrządy na blat i wytarłem mokre ręce w ręcznik. Wyszedłem z kuchni kierując się w stronę drzwi z tabliczką „Jazzy”. Dostaliśmy takie od rodziców… Zajrzałem do środka przez uchylone drzwi. Ally siedziała w dużym niebieskim fotelu a Jazmyn zajęła miejsce na jej kolanach. Dziewczynka trzymała w rączkach nasz stary album ze zdjęciami a przewracając kolejne kartki jej uśmiech coraz bardziej się rozszerzał.
- A to kto? – blondynka wskazała na jedną z fotografii.
- Justin mi mówił, że to Jaxon, kiedy próbował zjeść robaka w ogrodzie – Jazzy znów zaśmiała się a na ten dźwięk sam miałem na to ochotę. Dlatego właśnie przeżyłem niemały szok, kiedy spoglądając na Ally zauważyłem, że jej usta nawet nie drgnęły. Tak jakby zaraźliwe zachowanie Jaz kompletnie na nią nie działało. Nie miałem okazji jeszcze zobaczyć, jak się uśmiecha. Widocznie trzeba czekać.
- A to… to twój tata? – kolejne pytanie padło z ust niebieskookiej.
Zamarłem. Tak dawno nie otwierałem tych albumów, że całkiem zapomniałem o zdjęciach rodziców. Spojrzałem w dół i przesunąłem dłonią po włosach. Czułem się, jakby czas nagle stanął. Byłem tylko ja i nachodzące mnie w tym momencie wspomnienia. Wspomnienia, od których staram się uciec jednocześnie chcąc zatrzymać je w sercu na zawsze. Czy to jest w ogóle logiczne?

- To dla ciebie, mamo – uśmiechnąłem się do niej wyciągając zza pleców małe zielone pudełko. 
- Oh skarbie, z jakiej okazji? – mama rozpromieniła się równocześnie posyłając w moją stronę surowe spojrzenie. No tak, w końcu nie lubi, kiedy wydaję na nią kieszonkowe. 
- Czy musi być jakaś okazja, żebym mógł zobaczyć twój uśmiech przeznaczony tylko dla mnie? – zapytałem uchylając wieczko pudełeczka. Mama aż westchnęła z zachwytu, kiedy jej oczom ukazał się delikatny srebrny naszyjnik z zawieszką znaku nieskończoności. 
- To.. to jest piękne – wyszeptała biorąc go do ręki i przyglądając mu się z bliska. – A.. co to jest? – zapytała przejeżdżając po wygrawerowanym napisie. „I will always love you, mum”
- Kocham cię mamo – powiedziałem przytulając ją do siebie.
- Ale ja i tak kocham cię bardziej – mruknęła całując mnie w policzek. 
- Będziesz dziś pięknie wyglądała na tej kolacji z dziadkami – stwierdziłem zawieszając naszyjnik na jej szyi. 
- Jeszcze piękniej niż zwykle? Da się tak? – zaśmiał się tata, który nagle pojawił się w drzwiach pokoju. 
- Właśnie się nad tym zastanawiam – poruszyłem brwiami sięgając po ciastko leżące na stole. 
- Justin! Nie objadaj się przed kolacją – mama trzepnęła mnie ścierką w rękę i opuściła pomieszczenie. 
- Może i piękniejsza…
- Ale i tak mamy zakaz jedzenia – zauważyłem, kończąc po tacie zdanie.
Zamrugałem kilka razy powstrzymując napływające do oczy słone łzy. Przetarłem wierzchem dłoni wilgotne policzki i podniosłem głowę do góry. Zauważyłem, że Jazzy też siedzi cicho i skubie skrawek sukieneczki, nie wiedząc co powiedzieć. Kto by pomyślał, że czteroletnia dziewczynka może być tak dojrzała jak na swój wiek?
- Hej, wszystko w porządku? – znów usłyszałem cichy szept Ally. Była wyraźnie zmieszana, choć starała się tego nie okazywać. Jej oczy jakby straciły ten swój charakterystyczny blask, brwi zmarszczyły się a wargi zniknęły, wciągnięte do środka ust.
- Ja.. ja nie wiem, kto to je… – głos Jazzy załamał się a dziewczynka schowała twarz w dłoniach. Boże, powinienem coś zrobić.
- Skarbie, nie płacz – Ally złapała Jaz w pasie i odwróciła w swoją stronę. Delikatnie odsunęła jej rączki z buzi i przetarła łzy z policzków. Nie wiedziałem, czy to, co widzę to jawa, czy sen. Czy to na pewno Ally? Ta dziewczyna, która potrafi pokłócić się o głupotę? Która powala na ziemię dwa razy większych od siebie mężczyzn? Która nie potrafi się uśmiechnąć…?

Uszczypnąłem się w ramię i zamrugałem kilka razy. Więc to nie jest sen, a Ally naprawdę potrafi być cudowną dziewczyną. Cholera jasna.
- Jaz, chodź tu do mnie – powiedziałem wchodząc do pokoju. Jazmyn odwróciła się gwałtownie a zauważając mnie w progu pomieszczenia zeskoczyła z kolan blondynki i wpadła w moje ramiona. Ułożyłem rękę na jej udach i podniosłem się do góry. Jazzy ułożyła główkę na moim ramieniu i westchnęła cicho. Drugą dłoń przyłożyłem jej do pleców i delikatnie przycisnąłem do siebie. Mój największy skarb.

- Nie powiedziałam jej, kto to – wyszeptała cicho do mojego prawego ucha. Skinąłem lekko głową rzucając w stronę Ally dziękujące spojrzenie. Uniosła lekko lewy kącik ust do góry i przymknęła powieki, mówiąc nieme „Nie ma za co”.
- A wiesz co ci powiem? – zapytałem cicho Jaz stawiając ją na podłodze. Dziewczynka spojrzała na mnie pytająco i zakręciła się na prawej nodze. – Jedzenie na stole! – krzyknąłem tak, by Jaxon siedzący w pokoju obok także usłyszał.
- Jeeeej! – Jazmyn minęła mnie w przejściu i wpadając po drodze po brata, pobiegła do kuchni. Musiała być szczególnie głodna.
- Dziękuję – powtórzyłem zwracając się w stronę Ally, podnosząc z ziemi album i spoglądając na zdjęcie rodziców. Zanim zdążyłem porządnie się im przyglądnąć, zatrzasnąłem go i odłożyłem na półkę. Nie pora na takie rzeczy.
- Za co? – uniosła brwi do góry. – W końcu ja nic nie wiem – mruknęła.
- I na razie niech tak zostanie – odpowiedziałem odwracając wzrok. Błagam, niech nie dopytuje.
- Dlaczego kurwa nie mogę wiedzieć? – warknęła zaciskając pięści.
- Uspokój się. Nie teraz – znów na nią spojrzałem starając się nie podnosić głosu. Dawna Ally wróciła.
- Co nie teraz? Dlaczego ty mnie tak ignorujesz? – coraz bardziej podnosiła głos stając naprzeciw mnie. Westchnąłem ciężko zamykając drzwi, żeby dzieciaki nie usłyszeli naszej kolejnej kłótni.
- Posłuchaj, cholernie wkurwiają mnie twoje szanty o… WSZYSTKO – podkreśliłem ostatnie słowo i zmarszczyłem brwi chcąc nadać wypowiedzi więcej zaciętości.
- Nie cierpię cię. Nie wytrzymam tu już nawet sekundy! Mam ochotę wydłubać ci oczy, bo jak tylko cię widzę, to rzygać mi się chce. Nie mogę uwierzyć, że muszę tutaj siedzieć! – krzyknęła unosząc ręce do góry.
- Tak, to było szczególnie miłe – mruknąłem, starając się zapanować nas sytuacją. Ale.. chwileczkę! Dlaczego ona może się na mnie wyżywać a ja nie mogę się odpłacić? – Ale wiesz co? Najchętniej wyjebałbym cię przez okno, żeby tylko nigdy więcej cię nie zobaczyć!
- Oh, szczególnie inteligentne. Masz kurwa mózg, czy ta mała ci go zajebała? – warknęła, a we mnie wszystko się zagotowało. Zanim zdążyła zareagować, moja dłoń wylądowała na jej policzku. Można było usłyszeć głośne plaśnięcie, kiedy z ogromną siłą uderzyłem ją. Ally upadła na podłogę a z jej wargi zaczęła ciec czerwona substancja. Dziewczyna przysunęła palec do rany i przetarła krew, by później przyglądnąć się jej na dłoni.
- Ty skurwysynie – syknęła podnosząc się z ziemi i rzucając na mnie z pięściami. Najpierw uderzyła mnie w brzuch, a kiedy zgiąłem się w pół, z całej siły przycisnęła swój łokieć w moje plecy. Jęknąłem głośno czując, jak łzy wypływają z moich oczu. Upadłem na dywan i przykryłem głowę rękami, chcąc ochronić ją przed uderzeniami Ally.
- Przestań! – usłyszałem krzyk Jaxona, który wparował do pokoju i odciągnął ode mnie wściekłą blondynkę.
- Zostaw mnie – warknęła wyrywając mu się i ponownie idąc w moim kierunku.
- Jaxon, wyjdź – rozkazałem, a kiedy chłopak opuścił pomieszczenie złapałem dziewczynę za ramiona i zatrzymałem kilka centymetrów ode mnie.
- Oddychaj, Ally – mruknąłem pochylając się w jej stronę. Była czerwona na twarzy i miała zaciśniętą szczękę, jednak pod wpływem moich słów rozluźniła się nieco. – Oboje przegięliśmy.
Kiwnęła głową, potwierdzając moją teorię. Uśmiechnąłem się lekko a ona spojrzała prosto w moje oczy. Te kilka sekund było tylko dla nas, żadne z nas nie ośmieliło się mrugnąć, nie chcąc niszczyć tej chwili. Delikatnie musnąłem wargami jej policzek i założyłem jeden z włosów za ucho.
- Wszystko w porządku? – chciałem się upewnić, bo podczas każdego z moich ruchów nie doczekałem się niczego innego poza jej wzrokiem wbitym w moje oczy.
- Tak – mruknęła cicho i lekko zadrżała, kiedy kciukiem przejechałem po linii jej szczęki. Odsunęła się kręcąc głową i wyszła z pokoju bez słowa.
Kurwa, znowu spierdoliłem.

Ally’s POV

Zamknęłam drzwi łazienki i osunęłam się po nich siadając na ziemi. Czułam, jak moja broda drga lekko pod wpływem przeżytych przed chwilą wydarzeń. Poniosło mnie i z pewnością nie mogę się niczym wybronić przy tym argumencie. Jednak wpadłam w cholerny szał, kiedy mnie uderzył. Już nawet nie chodziło o sam ból, który pozostał po zetknięciu jego dłoni z moim policzkiem. Raczej o to, co pierwsze pojawiło się w mojej głowie, kiedy upadłam. Wspomnienia nawiedziły moją głowę a jedyne, co wtedy chciałam zrobić, to wyżyć się tak, jak nie mogłam kiedyś. I zrobiłam to. Wyładowałam swoją złość na Justinie, który, mówiąc całkowicie szczerze, jest przy mnie wręcz bezbronny. Jestem głupią suką bez uczuć.
- Ally? – usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Podniosłam się z ziemi i przekręciłam klucz w zamku a następnie delikatnie uchyliłam je.
- Jaxon? – uniosłam brwi do góry mrugając szybko, chcąc pozbyć się łez z oczu.
- Co się stało? – zapytał wchodząc do środka i zamykając za sobą drzwi. Przekręcił zamek i usiadł na podłodze patrząc na mnie z dołu. Zajęłam miejsce obok niego i oparłam głowę na jego ramieniu.
- Jestem skończoną idiotką – powiedziałam cicho spoglądając na swoje ręce.
- Nie jesteś – zaprzeczył kręcąc głową. Podniósł moją brodę do góry i spojrzał mi w oczy. Jego były pięknie otoczone wachlarzem długich rzęs, wręcz nieprawdopodobnych dla mężczyzny. – Jesteś najpiękniejszą osobą, jaką kiedykolwiek widziałem.
Tego się nie spodziewałam. Moja dolna warga drgnęła lekko a ja znów zaczęłam szybko mrugać, by tylko nie zacząć płakać.
- Cii… Wszystko będzie dobrze – chłopak objął mnie i przysunął bliżej siebie. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową i pierwszy raz od kilku lat pozwoliłam łzom popłynąć po zaróżowionych policzkach. Słona ciecz zmoczyła koszulkę Jaxona, ale on zdawał się tego nie zauważać. Przytulił mnie mocniej do siebie a ja złapałam skrawek jego koszulki i zacisnęłam w swoje pięści. I płakałam, wyrzucając z siebie cały żal, który chowałam w sercu przez tak długi czas. 


***


Hej wszystkim! Na początek wielkie przeprosiny za to, że rozdziału nie było w piątek. Nie wyrobiłam się z napisaniem go, przepraszam was. Następna sprawa, w przyszły piątek też nie będzie rozdziału, gdyż jutro o 6 rano jadę do Londynu na cały tydzień i wracam dopiero w sobotę wieczór. Ale mam nadzieję, że nie jesteście złe. (: 
Jak podoba wam się rozdział? Starałam się, seeerio. Ale co knuje ten nasz Jaxon? ;> 
Liczę na wasze komentarze. (: 
Jeżeli jesteś nowym czytelnikiem, zostaw swój nick z Twittera w "Informowani". Będę mogła dawać ci znać o nowych rozdziałach. ;)


See U
FleeingDolphin


CZYTASZ=KOMENTUJESZ

http://when-evil-takes-over-tlumaczenie.blogspot.com/ - tłumaczenie opowiadania o Justinie. Kochana @GliceJ zaprasza was do lektury :) 



17 komentarzy:

  1. rozdział jest świetny, czekam na następny. ily.
    @BiebersCuteAss.

    OdpowiedzUsuń
  2. o em gie, tego bym się nie spodziewała :o
    ciekawe co kombinuje jaxon, hmmm.
    i miłego pobytu w Londynie <3 x

    OdpowiedzUsuń
  3. BOSKIE ♥
    Mam nadzieję, że Jus zrobi coś, żeby być z Ally. Wydaje mi się, że jakoś tak do siebie pasują :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na nowe opowiadanie o Justinie - http://thisisourdestination.blogspot.com/ :) x

    OdpowiedzUsuń
  5. za je biste <3

    OdpowiedzUsuń
  6. awwwwwwww<3333333 kocham to opowiadanie dodawaj częściej błagam :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy następny rozdział.? Już nie mogę się doczekać jak to dalej się potoczy.. ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć. Chciałam Cię zaprosić na mojego bloga. Dodałam dziś rozdział 1 i chciałabym wiedzieć co ludzie myślą ;)
    http://danger-feel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. jeeeeej świetne *.* ale Jaxon? o_O

    OdpowiedzUsuń
  10. rherhgbre świetny! Kiedy nowy rozdział? orhgmreg <3
    Zapraszam : http://something-naughty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Hey jestem ze strony zwiastuny-na-blogi.blogspot.com
    Prosiłabym Cię o udostępnienie linku do naszej strony na swoim blogu w widocznym miejscu. Bez tego nie podejdę do wykonania zwiastuna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypominam że na umieszczenie linku jest pięć dni od dnia w którym została wysłana informacja w innym przypadku odrzucamy zamówienie.

      Usuń
  12. najlepsze ff jakie czytam *.*
    @SophieLevander

    OdpowiedzUsuń
  13. Hey! Jestem ze strony zwiastuny-na-blogi.blogspot.com
    Informuję Cię że Twój zwiastun jest już do odebrania :)
    http://zwiastuny-na-blogi.blogspot.com/2013/08/fleeingdolphin.html

    OdpowiedzUsuń
  14. ZOSTAŁAŚ NOMINOWANA DO The Versatile Blogger Award.
    WIĘCEJ U MNIE : http://tiimeisup.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń