poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Two

- Mogę wiedzieć co tu się kurwa dzieje? – warknął zdenerwowany chłopak. 
- A możesz się zamknąć? - Gadaj o co chodzi. 
- Nie będę ci teraz tego tłumaczyć. Wpierdoliłeś się w nie swoje sprawy, teraz będziesz cierpieć – zaśmiałam się lekko i przycisnęłam go do muru na końcu ulicy. Chłopak nachylił się i wypuścił powietrze tuż przy moim uchu. Poczułam przyjemne mrowienie a środek mnie pragnął więcej. Mózg natomiast przypomniał, że jesteśmy w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Przez niego. 

- Przestań – powiedziałam i odwróciłam się przyciskając plecy do jego klatki piersiowej. Przesunęłam się w róg zaułka ciągnąc go za sobą. – Kucnij. Nie mogą cię zauważyć. 
- Kto ma mnie nie zauważyć? – zapytał wykonując moje polecenie. Jego twarz znajdowała się teraz na wysokości mojej pupy. Momentalnie poczułam ucisk na jednym z pośladków. 
- Pojebało cię? 
- Niezła dupa – odpowiedział uśmiechając się i cofając rękę. Westchnęłam wywracając oczami i zwijając dłonie w pięści. Dam mu w mordę, jak Boga kocham.
Tupot butów był coraz głośniejszy. Po kilku sekundach, które ciągnęły się w nieskończoność zza rogu wyłonił się Simon ze swoją bandą. Dwóch z nich szło bo obu jego stronach a trzech podążało jego śladem. 
- Kogo my tu mamy – zaśmiał się podchodząc do mnie. Na prawym udzie wyczułam przyspieszony oddech chłopaka. Szturchnęłam go lekko starając się dodać choć trochę otuchy. – Jak masz na imię, skarbie? – pociągnął mnie za rękę tym samym oddzielając od szatyna. Miałam ogromną ochotę odwrócić się i powiedzieć, żeby się nie ruszał, jednak wtedy Simon zorientowałby się, że ktoś tam jest. 
- Meggie – wypaliłam odważnie patrząc mu w oczy. 
- Serio? Ostatnio byłaś Suzan, a wcześniej Nikki, Ashley ii… Tom – dokończył rozbawiony. 
- Skąd wiesz, czy któreś z nich nie jest prawdziwe? – uniosłam jedną brew do góry i wyrwałam rękę. – NIENAWIDZĘ…
- …gdy ktoś mnie dotyka. Bla bla bla. Chłopaki, zabierać ją – odwrócił się tyłem do mnie machając ręką na Tima i Paula. Podeszli do mnie i złapali w pasie. Zaczęłam się wyrywać i uderzać łokciami w ich twarze, na próżno. Wtedy usłyszałam głośne i przeciągłe wciągnięcie powietrza za moimi plecami. 
- Ja pierdole… - wychyliłam głowę do tyłu i pokręciłam ją kilka razy na boki. Mógł się zamknąć choć na tą chwile. 
- Spokojnie kochanie, już niedługo – wyszeptał mi do ucha Simon po czym podszedł do szatyna stojącego dwa metry za mną. 
- Zostawcie ją – warknął odpychając od siebie Simona. Momentalnie Tim i Paul puścili moje ramiona i podbiegli pomóc rudzielcowi. Wykorzystałam okazję i z wysokiego buta wyciągnęłam pistolet. Oczy trójki pozostałych mężczyzn rozszerzyły się, kiedy naładowałam magazynek i strzeliłam dwa razy tuż przy ich nogach. Powoli odsunęli się i odbiegli. Tchórze. Zadowolona odwróciłam się znowu naciągając broń, kiedy zobaczyłam zakrwawioną twarz szatyna przy mojej buzi. Za nim stał Tim i trzymając go za włosy przysuwał jego ciało coraz bliżej mnie. Położyłam dłonie na czarnym T-Shircie chłopaka i wyrwałam go z rąk brutala. 
- Pójdziecie z nami – oznajmił Simon przykładając chusteczkę do krwawiącego nosa. Nie wiedząc co zrobić po prostu wypuściłam broń, która uderzyła w ziemię. Na śmierć zapomniałam o tym, że była naładowana. Rozległ się huk a potem dało się usłyszeć jedynie jęki Paula, który dostał w nogę. Wykorzystałam okazję, że zdezorientowana dwójka zajęła się facetem i ciągnąc za sobą ledwo żywego szatyna wybiegłam z zaułka. 
- Tutaj! – po drugiej stronie ulicy stał czarny Land Rover a obok niego Ethan zawzięcie wymachiwał rękami. Przełożyłam ramię chłopaka przez swój kark i zaczęłam jak najszybciej iść w stronę przyjaciela. Kiedy ten zauważył, że ciągnę ze sobą brązowookiego, podbiegł do nas i złapał go po drugiej stronie. 
Chwilę potem siedzieliśmy już w samochodzie. Ethan siedział za kierownicą, od naszej rozmowy przez telefon nie powiedział do mnie ani słowa. Zajęłam miejsce na tylnej kanapie a na kolanach położyłam głowę szatyna. 
- Wszystko okej? – zapytałam zimno. Mimo tego, że naprawdę źle wyglądał, nie miałam ani trochę wyrzutów sumienia. Sam się w to wpakował. Miał zamknięte oczy, ale ledwo zauważalnie pokiwał głową. 
- Otwórz oczy – poleciłam przejeżdżając dłonią po jego czole. Na mojej ręce została krew, która nieustannie ciekła z rany przy lewej brwi. Chłopak delikatnie rozchylił powieki i spojrzał na mnie zaciekawiony. Kiedy nic nie powiedziałam zmarszczył brwi doprowadzając do ponownego otwarcia kilku ran. Strugi krwi popłynęły z jego czoła, zmuszając go do ponownego zamknięcia oczu. Szatyn jęknął gardłowo i zacisnął szczękę starając się wytrzymać ból całego ciała. 
- Kurwa mać – mruknęłam odsuwając dłoń od jego twarzy – Ethan, apteczka.
Chłopak odchylił się i spod siedzenia pasażera wyciągnął małe czerwone pudełko. Odebrałam przedmiot od przyjaciela i delikatnie położyłam go na brzuchu szatyna. Po otwarciu odkręciłam wodę utlenioną i wylałam trochę na gazę. 
- Zapiecze – powiedziałam i przyłożyłam do czoła chłopaka nasączony materiał. Syknął cicho i zacisnął pięści. Odkaziłam rany na jego twarzy a następnie to samo zrobiłam z przecięciem na szyi. – Po wszystkim – westchnęłam rzucając zużytą gazę na podłogę i zamykając apteczkę. 
- Jesteśmy na miejscu – oznajmił Ethan wjeżdżając do tunelu pod opuszczonym dworcem. 
- Czyli gdzie? – zapytał cicho zdezorientowany szatyn. 
- Pytania później – zbyłam go patrząc przez okno. Kątem oka zauważyłam jak przewraca oczami a potem ponownie przymyka powieki. Był naprawdę w kiepskim stanie, co nie zmieniało faktu, że byłam cholernie wkurwiona, że wszystko zniszczył. Tym razem może wreszcie skończyłabym z Simonem i jego bandą raz na zawsze. Przejechałam dłonią po włosach kiedy samochód się zatrzymał a Ethan wręcz wypadł ze środka. Po chwili otworzył drzwi po mojej stronie i pomógł wyciągnąć chłopaka ze środka. 
- Gdzie jesteśmy? – szatyn nie dawał za wygraną. 
- Nie ważne – warknęłam rzucając w jego stronę zimne spojrzenie. 
- Możesz przestać być taka zimna? Co ja ci kurwa zrobiłem? – krzyknął obdarowując mnie nienawistnym wzrokiem. 
- Co zrobiłeś?! – puściłam go a on zatoczył się zanim zdołał odzyskać równowagę. – Pojawiłeś się! Zjebałeś wszystko! 
- To nie ty teraz masz siniaki na całym ciele i krwawiące rany! 
- Sam się w to wpakowałeś! Nikt cię nie zapraszał do obskurnej dzielnicy miasta o 2 w nocy! – zagotowało się we mnie. Co ten skurwiel sobie myśli? Na litość mnie weźmie? Pomyłka.
- MYŚLISZ KURWA, ŻE CHCIAŁEM TAM BYĆ? – ryknął podchodząc do mnie. Każdego normalnego człowieka ktoś w takim stanie jak on teraz by przeraził. Jednak nie mnie. Widziałam gorsze rzeczy. Za dużo przeżyłam, żeby bać się jakiegoś rozhisteryzowanego gnoja. 
- Jesteś skończonym kutasem – szepnęłam podchodząc do niego naprawdę blisko. Nie spuszczałam wzroku z jego brązowych tęczówek, w których kryła się wściekłość a zarazem podziw. Zaśmiałam się w duchu. Podziwia mnie za to, że się go nie boje? No proszę. 
- Suka – mruknął zanim odwrócił się i kulejąc ruszył za Ethanem. 
Nienawidzę go.



***


Hej hej! Witam was z 2! Mam nadzieję, że wam się spodoba (: 

Dziękuję za aż 31 komentarzy pod 1 rozdziałem i praktycznie 600 wyświetleń w 2 dni! To wiele dla mnie znaczy.

Kolejny rozdział w czwartek. Kto się nie może doczekać? :D 

See U
FleeingDolphin

8 komentarzy:

  1. Super czekam na 3!

    OdpowiedzUsuń
  2. kocham tego bloga, pierwszy raz czytam opowiadanie, w którym to dziewczyna zabija ludzi, a nie chłopak. nie mogę doczekać się już następnego rozdziału.
    @BiebersCuteAss. ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja sie nie moge doczekac! Dobrze ze kolejny juz w czwartek!

    OdpowiedzUsuń
  4. jezu zaraz umrę! juz nie mogę się doczekać kolejnego <3 żeby te 3dni minęły szybciutko!

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne! / @nessiv3

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo mi się podoba! afghuaigha nie mogę się doczekać kolejnego

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne, naprawdę bardzo fajne ♥ [https://twitter.com/Kinga_xoxo]

    OdpowiedzUsuń